środa, 9 lipca 2014

Sandacz w ziołach na parze

To czy jestem pełną wegetarianką oczywiście można podważyć, nie jem mięsa, ale jem ryby.
Dlczego? Nie przestałam jeść mięsa z powodu swoich poglądów, lecz po prostu mięso mi nie smakuje. Moje fobistyczne podejście też ma swoje znaczenie, tyle się słyszy o tym co jemy 'zamiast mięsa' np. w McDonaldzie, ale też w gotowej szynce czy mięsie mielonym. A ryby to bogactwo składników odżywczych i w moim przypadku (przewlekła anemia i różne choroby), zrezygnowanie i z ryb, żeby być pełnym wegetarianinem byłoby szaleństwem nie tylko dla zdrowia, ale też uważam, ze trzeba mieć umiar i nie chcę dążyć do jakichś wariactw związanych z niejedzeniem mięsa. Nie jem, bo nie lubię, nie mam na to ochoty i mięsa nie jem pod żadną postacią.

Moja propozycja to przede wszystkim bardzo zdrowy obiad, polecam osobom na diecie jak i tym jedzącym mięso.


Sandacz w ziołach na parze:
  • ja SAMA :D wyfiletowałam rybę (zapewne dzięki moim zdolnościom chirurgicznym :) ), umyłam
  • gotowy filecik doprawiamy: solimy, posypujemy ziołami, pół ząbka czosnku kroimy na cienkie plasterki układamy je na rybie, możemy dodać odrobinę masła około 1/2 łyżeczki, no i na wierzch cytryna cienkie plasterki
  • rybę zawijamy w folię aluminiową, gotujemy na parze +/- 10 min
Na moim talerzu obok sandacza, znalazł się brązowy ryż i sałata z kiełkami i pomidorem z własnym sosem winegret :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz